Home Aktualności WOKÓŁ SUPERSAMU
WOKÓŁ SUPERSAMU
0

WOKÓŁ SUPERSAMU

0
0

  Odwilż październikowa w 1956 roku przyniosła budowę nowych obiektów handlowych. Najbardziej zapamiętanym był market Supersam, który dzięki swoim wybitnym twórcom – architektowi Jerzemu Hryniewieckiemu i konstruktorowi Wacławowi Zalewskiemu – stał się handlową wizytówką stolicy. Innowacyjność konstrukcji niemającej w skali światowej precedensu, elegancja formy i śmiałość w użyciu materiałów wyróżniały ten budynek na tle wszystkiego, co do tej pory powstało w PRL.

Mierniczy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego wytyczyli w roku 1780 tzw. Oś Stanisławowską – system ulic i placów gwiaździstych łączących Zamek Ujazdowski z Warszawą i drogami wylotowymi z miasta. Odegrał on ważną rolę w dalszym rozwoju stolicy. Południowy węzeł tego układu komunikacyjnego, Rondo Mokotowskie, powstał przed rokiem 1770. Był punktem kontrolnym na trakcie Puławskim, w miejscu, gdzie wały sanitarne (Okopy Lubomirskiego) odgradzały dobra królewskie od wsi Mokotów. W roku 1818, na zamknięciu ulic Szucha i wybrukowanej już wtedy Marszałkowskiej, wzniesiono rogatki projektu Jakuba Kubickiego. Dwa lata później trakt Puławski otrzymał bruk szosowy, a w kierunku Mokotowskiego Pola Wojennego prowadziła nowa droga. Przez następne lata okolica zaczęła tracić wiejski charakter. W roku 1875 skasowano wały, w roku 1881 dotarł tu tramwaj konny, a w roku 1909 tramwaj elektryczny. Na początku wieku XX w północnej części zaczęły wyrastać okazałe kamienice. W roku 1919, dla uczczenia 350. rocznicy Unii Lubelskiej, zmieniono nazwę na Plac Unii Lubelskiej. W roku 1928 pierwsza warszawska linia autobusowa „A” połączyła Plac Unii z Placem Teatralnym. W latach trzydziestych w okolicy placu zaczęły powstawać nowoczesne  budynki mieszkalne. W roku 1932 pośrodku ronda  stanął pomnik lotnika dłuta prof. Edwarda Wittiga.  Latem roku 1939 w południowo-zachodniej części  placu rozpoczęła się budowa kompleksu budynków  Polskiego Radia z dominantą w postaci 70-metrowego  wieżowca według projektu prof. Bohdana  Pniewskiego. Inwestycja została przerwana przez  wybuch wojny. Podczas okupacji okoliczne tereny  stały się fragmentem dzielnicy niemieckiej. Mimo że  podczas Powstania Warszawskiego działania bojowe  trwały tu bardzo krótko, to wycofujące się wojska  niemieckie spaliły większość kamienic oraz  zniszczyły bezpowrotnie pomnik lotnika.

W RĘKACH TOTALITARYZMU
Od lutego 1945 roku Biuro Odbudowy Stolicy pracowało nad radykalnymi działaniami urbanistycznymi na terenie Śródmieścia. Dekret KRN z dnia 26 października 1945 roku, zwany Dekretem Bieruta, likwidował prawo własności na terenie Warszawy. Dysponował swobodnie cudzym mieniem, dając niemal wolną rękę urbanistom. Plan sześcioletni przewidywał jedynie działania w duchu socrealistycznym – narodowym w formie i socjalistycznym w treści. Aby zatrzeć kapitalistyczny charakter miasta, zaplanowano przekształcenie fragmentu centrum w modelową dzielnicę robotniczą – Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową. Rysunki tego założenia pokazują zgeometryzowany układ zabudowy ciągnący się wzdłuż Marszałkowskiej i Puławskiej, między Wilczą a Rakowiecką. Nowy ład przestrzenny kompletnie demolował historyczną tkankę Śródmieścia. Wypracowana przez wieki funkcja komunikacyjna ulic zeszła na drugi plan. Najważniejsza stała się możliwość organizowania masowych wieców i punktów zbornych dla pochodów pierwszomajowych. Na rysunku Jana Knothego z roku 1950 Plac Unii Lubelskiej jest prostokątem otoczonym gargantuiczną zabudową typową dla MDM, z wysokościowcem w stylu Pałacu Kultury ustawionym w centrum pierzei północnej na miejscu historycznych kamienic. Na szczęście realizacja zatrzymała się w okolicy placu Zbawiciela. Plac Unii Lubelskiej pozostał tym barbarzyństwem nietknięty.

ZWYCIĘZCA BITWY
Prowadzona przez PPR, a później PZPR była „Bitwa o handel” – polegająca na likwidacji placówek prywatnych, w miejsce których miały powstawać nowe, uspołecznione – doprowadziła jedynie do dotkliwych braków w zaopatrzeniu. Nic dziwnego, że w ramach odwilży roku 1956 jednym z priorytetów stała się budowa nowych obiektów handlowych. W ramach opracowywanego w tym czasie projektu Placu Puławskiego – węzła komunikacyjno- -usługowego na granicy Śródmieścia i Mokotowa – przewidziano budowę dużej placówki handlowej na miejscu niedoszłego kompleksu Polskiego Radia. Taka lokalizacja wydawała się idealna ze względu na centralne usytuowanie i dobry dojazd komunikacją miejską. W marcu 1959 roku został rozstrzygnięty konkurs na projekt pawilonu. Zwycięski zespół, wywodzący się z Biura Studiów i Projektów Typowych Budownictwa Przemysłowego BISTYP, w składzie: Jerzy Hryniewiecki, Ewa i Maciej Krasińscy (architektura) oraz Wacław Zalewski, Andrzej Żurawski, Stanisław Kuś, Józef Sieczkowski (konstrukcja) błyskawicznie przekształcił wizję konkursową w projekt realizacyjny. Już 7 lipca 1960 roku maszyny wjechały na plac budowy. W niespełna dwa lata później nastąpiło uroczyste otwarcie obiektu. Jak podaje Encyklopedia Warszawy, Supersam to: „…pierwszy w Polsce nowoczesny samoobsługowy pawilon handlowy…” posiadający „…oryginalne rozwiązania konstrukcyjne i architektoniczne…”. Ten krótki opis nie do końca oddaje klasę obiektu, z którym mamy tu do czynienia. Innowacyjność konstrukcji niemającej precedensu, elegancja formy i śmiałość w użyciu materiałów wyróżniały ten budynek na tle szarej rzeczywistości. Na końcowy rezultat złożyło się kilka okoliczności. W ramach odwilży możliwe było odejście od socrealizmu. Poprzedzające Supersam pierwsze jaskółki modernistycznej architektury, jak BRU 58 – pawilon na targi w Brukseli w 1958 roku (J. Sołtan, Z. Ihnatowicz, W. Zalewski, L. Tomaszewski, W. Fangor) czy zwiewny Pawilon Chemii przy ul. Brackiej w Warszawie ( J. Bogusławski, B. Gniewiewski) pokazywały, do jakich znakomitych efektów może doprowadzić harmonijna współpraca architektów z konstruktorami. W zespole BISTYP-u spotkały się dwie wybitne indywidualności: architekt Jerzy Hryniewiecki (1908– 1989) i konstruktor Wacław Zalewski (1917–2016).

DUET WIELU TALENTÓW
Pierwszy z nich swoją karierę zaczął przed wojną, działając na niwie architektury, urbanistyki, projektowania wnętrz, wystawiennictwa, grafiki i publicystyki. W trakcie pracy nad Supersamem był już wykładowcą akademickim oraz uznanym architektem mogącym się wylegitymować znacznymi realizacjami wystaw o zasięgu krajowym i międzynarodowym, licznych budynków przemysłowych, gmachów państwowych oraz olbrzymiego założenia urbanistycznego – Stadionu Dziesięciolecia. W latach pięćdziesiątych praca w biurze projektującym architekturę przemysłową dawała szansę na uwolnienie się od narzuconej doktryny. Wielu architektów skrzętnie ten fakt wykorzystywało. Z kolei dla ambitnych konstruktorów pracujące pełną parą biuro typu BISTYP było szansą realizacji śmiałych wizji inżynierskich. Takim projektantem był Wacław Zalewski, późniejszy profesor M.I.T., autor licznych nowatorskich konstrukcji w kraju i na świecie. W czasie kiedy projektował Supersam, był nauczycielem akademickim i doświadczonym konstruktorem z licznymi realizacjami obiektów przemysłowych, hal targowych, stacji kolejowych. Był bardzo pracowity i fenomenalnie uzdolniony matematycznie. Uważał jednak, że precyzyjne obliczenia to tylko jeden ze składników warsztatu inżyniera. Elementem kluczowym były dla niego wyczucie formy i wyobraźnia. Jak sam twierdził: „Inżynieria nie jest nauką, jest działalnością, która korzysta z nauki. Inżynier podejmuje decyzje, które są przybliżone, operuje wartościami, którym brak precyzji, dlatego musi się posługiwać intuicją…”. Uzupełniali się: architekt Jerzy Hryniewiecki rozumiał jak mało kto konstrukcję, a konstruktor Wacław Zalewski doskonale czuł architekturę i doceniał rolę intuicji w projektowaniu.

ROZWÓJ PROJEKTU
Rozwiązanie konstrukcyjne Supersamu podlegało ewolucji. Wstępne założenia przewidywały budowę jednokondygnacyjnego pawilonu handlowo- -gastronomicznego o wymiarach 42 x 82 mieszczącego halę spożywczą o pow. 1000 m2, salę z artykułami gospodarstwa domowego o powierzchni 500 m2, bar szybkiej obsługi 400 m2, bar kawowy o powierzchni 100 m2, kuchnię, niezbędne magazyny, chłodnię, zakład cukierniczy, palarnię kawy, pomieszczenia zapleczowe i techniczne. Wszystkie te funkcje miały się zmieścić w jednorodnej bryle mającej stanowić element porządkujący chaotyczną zabudowę okolicy. Przyjęto, że najlepsze będą połączone w jeden organizm dwie wielkie bezpodporowe hale: jedna dla handlu, druga dla gastronomii. Dodatkowo budynek miał być wzniesiony w technologii sprzyjającej szybkiej realizacji oraz pozwalającej na łatwy demontaż w przypadku zmian w planach miejscowych. Wszystko wskazywało na celowość zastosowania przekrycia wiszącego. Przy tej skali obiektu konstrukcja wisząca wymagałaby bądź zewnętrznych odciągów przy ścianach szczytowych, bądź zastrzałów ukośnie przecinających wnętrza. Pierwsze rozwiązanie ze względów estetycznych najpewniej nie uzyskało aprobaty architektów. Było też kłopotliwe technicznie z uwagi na usytuowanie budynku w bardzo trudnych, niestabilnych warunkach gruntowych – na miejscu głębokich wykopów prowizorycznie zasypanych po wojnie. Zostało odrzucone. Drugie rozwiązanie kłóciło się z funkcją obiektu. Zabierało cenną powierzchnię użytkową i uniemożliwiało prawidłową organizację podstawowych funkcji, dla których budynek miał być wzniesiony. Trzecim rozwiązaniem było zastosowanie łukowych dźwigarów kratownicowych zestawianych ze sobą w układ przestrzenny. Miało jednak mankament w postaci poważnego parcia dachu na ściany szczytowe. Aby wyeliminować tę wadę, projektanci wpadli na pomysł zastosowania cięgien sprężających dolne pasy dźwigarów. Zniwelowano tą metodą działanie sił poprzecznych w miejscu oparcia kratownic. Zamiast masywnych ścian można było teraz użyć lekkich, prefabrykowanych słupów. Pierwotnie cały dach miał być pokryty żelbetową skorupą. Próby modelowe dowiodły jednak, że lekka stalowa konstrukcja tego nie wytrzyma. Zdecydowano się na wykorzystanie poszycia drewnianego pokrytego blachą cynkową. Ostatecznie konstrukcja pawilonu składała się z trzech sekcji: dwóch skrajnych przekrytych lekkimi wiszącymi strukturami stalowymi o rozpiętościach odpowiednio 26 i 40 metrów oraz centralnej niskiej sekcji krytej łupinami żelbetowymi (16 m długości, 4,5 m wysokości), stanowiącej stężenie całości. Płynny zarys dachu został uzyskany dzięki przenikaniu się linii łukowych kratownic przestrzennych z krzywą łańcuchową kabli sprężających. Kompozycja była tak sprytnie przemyślana, że kable rozpięte nieprzerwanie wzdłuż całej długości budynku swoją dynamiczną linią wyznaczały kształt przekrycia oraz przebieg elewacji. W związku z tym odnosiło się wrażenie, że cały dach wisi na ścianach szczytowych odległych od siebie o 82 metry. Te ściany (wschodnia i zachodnia) tak naprawdę nie były ścianami, tylko rzędami smukłych słupów nośnych w rozstawie osiowym trzech metrów, między które wstawiono przeszklenia w oprawach aluminiowych. Ściana północna była w większej części przeszklona, a południowa (frontowa) aluminiowo-szklana. Pozornie niepodparty niczym 100-tonowy dach wydawał się unosić nad budynkiem, przecząc prawu grawitacji. Dokonali tego inżynierowie wyposażeni jedynie w rajzbrety i przykładnice. Obliczenia matematyczne przeprowadzali na podstawie analizy płaskich schematów statycznych. Podstawowymi narzędziami były suwak logarytmiczny i własna wyobraźnia.

INNOWACYJNE ROZWIĄZANIA
Zespół architektoniczny pracował nad projektem, którego większość elementów składowych była w tamtych czasach bądź eksperymentem, bądź zupełną nowością. O ile w fazie koncepcji możemy się domyślać wiodącej roli profesora Hryniewieckiego, to w fazie projektu technicznego główny ciężar obowiązków spoczął najprawdopodobniej na barkach młodszych współpracowników: Macieja Krasińskiego i Ewy Krasińskiej. W tygodniku „Stolica” z 1962 roku czytamy: „…Przy okazji chciałbym wspomnieć o wypowiedzi prof. Hryniewieckiego, który z naciskiem stwierdza, że dobrą jakość wykonania wielu elementów tej budowli należy zawdzięczać osobistej energii i wysiłkom współautora – arch. M. Krasińskiego…”. W tym czasie nie był dostępny w Polsce żaden system aluminiowych ścian osłonowych, przeszkleń wielkoformatowych, profili aluminiowych, izolacji termicznych czy przeciwwilgociowych. Nie istniały katalogi wyrobów (no, może poza tablicami profili walcowanych). Architekci musieli sami wszystko wymyślać, i szczegółowo, detal po detalu, rozrysowywać grafionem na kalce. Należało też zmobilizować firmy wykonawcze, takie jak huta szkła czy huta aluminium, do realizacji zaprojektowanych elementów. Po raz pierwszy w Polsce została w tym projekcie użyta ślusarka aluminiowa. Po raz pierwszy wyprodukowano też bezbarwny lakier ognioochronny. Dla potrzeb tej realizacji jedna z hut szkła wyprodukowała specjalnie tafle o powierzchni 8 m2 i grubości 16 mm. Jednak nie tylko pod względem technicznym był to obiekt wyjątkowy. Architektom udało się harmonijnie wpisać budynek w otoczenie. Od północy przewidziano parkingi, rampy załadowcze, przestrzenie zapleczowe i techniczne. Od strony południowej stworzono plac dający możliwość spotkań i wypoczynku. Bryła pawilonu była dynamiczna i powściągliwa zarazem. Dach stanowił piątą elewację, widoczną z okolicznych, wyższych budynków. Swoją funkcją Supersam nawiązywał do starej tradycji hal targowych, formą miał przywoływać nastrój targowiska przykrytego namiotem. Był nowoczesny i funkcjonalny. Drogę towaru skrócono do minimum. Duża przeszklona kubatura miała zapewnić odpowiednią ilość światła dziennego i powietrza. Centralny hall wejściowy usytuowany od strony południowej rozdzielał ruch klientów w lewo do kawiarni i baru Frykas, w prawo do części handlowej z wielką salą sklepu spożywczego i sklepem AGD na antresoli. Rozwiązanie modelowe charakterystyczne dla starej szkoły projektowej. Użytkownik, bez korzystania z systemu informacji wizualnej, powinien był już od wejścia zorientować się w układzie przestrzennym, znaleźć potrzebne rzeczy i usługi, dokonać zakupu, bez problemu odnaleźć drogę do wyjścia.

WNĘTRZA PAWILONU
Z dużą dbałością potraktowano wnętrza pawilonu. Projekt baru i malarstwo ścienne powierzono spółce autorskiej: Hannie i Gabrielowi Rechowiczom. Profesor Hryniewiecki zostawił artystom wolną rękę. Powstała duża kompozycja malarska nad barem, tkanina zasłonowa tworząca dekorację całej ściany okiennej oraz mozaika z kolorowych otoczaków w hallu wejściowym. Wyposażenie i meble baru zostały wykonane według indywidualnego projektu. Z kolei przy projekcie wystroju kawiarni pracował znany artysta konceptualny Edward Krasiński. Jak na niego przystało, polecił całość pomalować na czarno, zostawiając jedynie wąski czerwony pasek biegnący przez całe wnętrze. Elementem scalającym obydwie wielkie przestrzenie: handlową i gastronomiczną, była konstrukcja dachu. Od strony wnętrz została obłożona boazerią z wąskich listew świerkowych, co ocieplało nieco jej ascetyczny charakter. Podobne działanie miały elementy wystroju zaprojektowane i wykonane przez artystów. Stanowiły świetny kontrapunkt dla surowych ścian i wielkich płaszczyzn szkła oprawnych w aluminium. Tak wyglądał Supersam w dniu otwarcia, 6 czerwca 1962 roku. Polska Kronika Filmowa utrwaliła wtedy dwa ujęcia: napierający na elewację, pragnący dostać się do wnętrza tłum niedoszłych jeszcze klientów oraz grupa oficjeli swobodnie przechadzająca się po sklepie obok suto zaopatrzonych półek. Sklep został na tę okazję modelowo zaaprowizowany. Pod względem zaopatrzenia długo wypadał dużo korzystniej od innych placówek, stając się handlową wizytówką stolicy. Powstała duża kompozycja malarska nad barem, tkanina zasłonowa tworząca dekorację całej ściany okiennej oraz mozaika z kolorowych otoczaków w hallu wejściowym. Wyposażenie i meble baru zostały wykonane według indywidualnego projektu. Z kolei przy projekcie wystroju kawiarni pracował znany artysta konceptualny Edward Krasiński. Jak na niego przystało, polecił całość pomalować na czarno, zostawiając jedynie wąski czerwony pasek biegnący przez całe wnętrze. Elementem scalającym obydwie wielkie przestrzenie: handlową i gastronomiczną, była konstrukcja dachu. Od strony wnętrz została obłożona boazerią z wąskich listew świerkowych, co ocieplało nieco jej ascetyczny charakter. Podobne działanie miały elementy wystroju zaprojektowane i wykonane przez artystów. Stanowiły świetny kontrapunkt dla surowych ścian i wielkich płaszczyzn szkła oprawnych w aluminium. Tak wyglądał Supersam w dniu otwarcia, 6 czerwca 1962 roku. Polska Kronika Filmowa utrwaliła wtedy dwa ujęcia: napierający na elewację, pragnący dostać się do wnętrza tłum niedoszłych jeszcze klientów oraz grupa oficjeli swobodnie przechadzająca się po sklepie obok suto zaopatrzonych półek. Sklep został na tę okazję modelowo zaaprowizowany. Pod względem zaopatrzenia długo wypadał dużo korzystniej od innych placówek, stając się handlową wizytówką stolicy.

DEMONTAŻ LEGENDY
Pierwsze głosy krytyki w stosunku do Supersamu podniosły się już w roku 1962. Odpowiedział na nie z polemicznym zacięciem na łamach „Architektury” Maciej Krasiński. Realne zagrożenie przyszło jednak w XXI wieku. Pierwszym sygnałem ostrzegawczym była negatywna ekspertyza PPOŻ i BHP z roku 2004, zlecona przez sieć McDonald’s, od dekady prowadzącą jedną ze swoich placówek w dawnym barze Frykas. Równolegle do opinii publicznej zaczęły docierać informacje o pojawieniu się nowego właściciela nieruchomości, zamierzającego zbudować w tym miejscu biurowiec. Rok później, mimo szeroko zakrojonej akcji społecznej w obronie  Supersamu oraz próby wpisania go do rejestru zabytków, prezes Spółdzielni Spożywców Supersam ogłasza: „Ludzie nie wiedzą, w jakim stanie jest sklep. Konstrukcję zżera korozja. Wstępny raport o stanie technicznym jest bezlitosny”. Autorem tej ekspertyzy jest wykładowca Wydziału Architektury PW prof. zw. dr hab. inż. Kazimierz Szulborski. W swoim raporcie wytknął projektantom Supersamu błędy projektowe i określił stan konstrukcji jako zagrażający bezpieczeństwu. Na tej podstawie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego wydał zakaz użytkowania obiektu. Zabrał wtedy publicznie głos jeden z autorów konstrukcji, prof. Stanisław Kuś. Stwierdził: „To nie korozja zagraża Supersamowi, ale ekspertyza. Nie ma takiej konstrukcji, której nie można by naprawić. Supersam można naprawić w dwa tygodnie, wystarczy wymienić podtrzymujące go liny. Taka naprawa wystarczyłaby przynajmniej na kolejnych czterdzieści lat funkcjonowania”. Mimo takich opinii, mimo akcji społecznej, w listopadzie 2006 na plac rozbiórki wjeżdżają pierwsze maszyny. Zdobywca nagrody na Międzynarodowym Biennale Architektury w São Paulo z roku 1965 zostaje potraktowany jak tymczasowy, bezwartościowy blaszany barak. Efekt niezależnego myślenia, śmiało przekraczającego ograniczenia autorytarnego systemu, przegrywa z prymitywnym rachunkiem ekonomicznym. Szczelne wypełnienie działki komercyjną kubaturą staje się ważniejsze od etyki projektowej. Jeśli jakieś budynki z okresu PRL-u zasługiwały na szczególny szacunek, to na pierwszym miejscu wśród nich był Supersam. Obecnie można jedynie pomarzyć, że w nieodległej przyszłości władze miasta stołecznego Warszawy znajdą fundusze na jego odbudowę. Niekoniecznie w postaci sklepu spożywczego. Hala wystawowa? Muzeum? Muzeum polskiego modernizmu? W ten sposób żarłoczny kapitalizm mógłby odkupić swoje grzechy okresu transformacji.

tekst: arch. Piotr Kwasieborski

Źródła: 1. Bierut Bolesław, Sześcioletni plan odbudowy Warszawy, Książka i wiedza, 1950. 2. Praca zbiorowa pod redakcją prof. Jana Zachwatowicza, Budownictwo i architektura w Polsce 1945–1966, Interpress, 1968. 3. Szwankowski Eugeniusz, „Ulice i place Warszawy”, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1970. 4. Praca zbiorowa, Encyklopedia Warszawy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1975. 5. Drozdowski Marian, Zahorski Andrzej, Historia Warszawy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, 1981. 6. Szolignia Wiktor, Ilustrowana encyklopedia dla wszystkich – Architektura i Budownictwo, Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, 1982. 7. Leśniakowska Marta, Architektura w Warszawie lata 1945-65, Arkada, pracownia historii sztuki, 2003. 8. Springer Filip, Źle urodzone, „Karakter”, 2011. 9. Trybuś Jarosław, Warszawa niezaistniała, Muzeum Powstania Warszawskiego, Muzeum Narodowe w Warszawie, Fundacja Bęc Zmiana, 2012. 10. Praca zbiorowa, Warszawa wielkomiejska – Plac Unii Lubelskiej i okolice, EKBIN Studio PR, 2013. 11. Tygodnik „Stolica”, nr 23/1962. 12. www.wz-structure.org. 14. https://pl.wikipedia.org/wiki/Supersam. 15. http://www.hiddenarchitecture.net/2016/04/supersam.html?m=1. 16. http://www.sztuka.net/palio/html.run?_Instance=sztuka&_ PageID=853&newsId=5080&_cms=newser&_Check. 17. https://audiovis.nac.gov.pl/zespol/52:175/.

 

open