Home Architektura&Design JETTE HOPP – ARCHITEKTURA TO ODDZIAŁYWANIE
JETTE HOPP – ARCHITEKTURA TO ODDZIAŁYWANIE
0

JETTE HOPP – ARCHITEKTURA TO ODDZIAŁYWANIE

0
0

O architekturze, jej wpływie na otaczający świat, kreowaniu przestrzeni publicznej, nietuzinkowych projektach, takich jak Times Square czy Centrum Kultury Światowej im. Króla Abdulaziza, a także wyzwaniach, jakie stawia przed architektami współczesność – w specjalnym wywiadzie dla „Buildera” opowiada JETTE HOPP reprezentująca jedną z najbardziej rozpoznawalnych pracowni na świecie.  

Z  Jette Hopp, Dyrektor Projektów Snøhetta, rozmawiała Justyna Boduch.

Justyna Boduch: Zacznijmy od zasadniczego pytania. Co dla Pani oznacza pojęcie „architektura”?
 Jette Hopp: Architektura to zjawisko dosyć złożone. Oznacza głównie możliwość porozumienia między przestrzenią a budynkami, ale jest także kształtowaniem otoczenia oraz zachodzących w nim relacji międzyludzkich. Odzwierciedla historyczne, polityczne, towarzyskie i mentalne kwestie. Bywa, że łączy się z naszymi odczuciami. Architektura to więcej niż pojedynczy temat dotyczący rozwiązania konkretnego budynku czy tkanki architektonicznej, więcej niż kontekst kulturowy i wyznaczone zadania. Architektura to oddziaływanie.

J.B.: Pozwolę sobie Panią zacytować: „Architektura zmienia społeczeństwo”. W jaki sposób architektura i urbanistyka mogą pomóc rozwiązać współczesne problemy społeczne?
J.H.: Budowanie przestrzeni publicznej powinno odbywać się w taki sposób, aby zaprosić ludzi do danego miejsca, a oprócz tego uświadomić im fakt bycia jej właścicielem. Do takich działań według mnie jest potrzebna architektura. Projektując, obserwujemy i myślimy o sposobach działania systemów powodujących zmiany w otoczeniu. Staramy się na przykład zwiększyć dostępność, likwidując bariery architektoniczne. Tego rodzaju działania są w praktyce odzwierciedleniem zasad równości.

J.B.: Przechodząc właśnie do doświadczeń praktycznych, chciałabym zapytać o jeden z projektów, którym ostatnio Pani się zajmowała – Times Square. Dlaczego Departament Nowego Jorku zdecydował się zmienić tę przestrzeń?
J.H.: Mimo że Times Square od dawna jest ikoną kultury, rozrywki i życia miejskiego, stan działającej infrastruktury dróg, chodników, podziemia uległ pogorszeniu, co oznaczało zmniejszenie funkcjonalności i bezpieczeństwa. Szczególnie ważnym aspektem była też potrzeba zwiększenia wymiaru publicznego tego miejsca – z podkreśleniem ruchu pieszego i równoczesnym wykluczeniem jego kolizji z ruchem pojazdów, a tak- że ograniczeniem zanieczyszczeń powodowanym przez nie. Był to długotrwały, niełatwy proces projektowy, ale także polityczny. Miał on na celu wzbudzenie świadomości społecznej i zwrócenie przestrzeni nowojorczykom – miał uczynić ją dostępną dla każdego mieszkańca. Miasto należy do społeczeństwa, to jego członkowie powinni dbać i zabezpieczać tę własność, która posiada konkretną wartość – dlatego tak ważna była transformacja.

J.B.: Przed rekonstrukcją wielu ludzi, będąc w Nowym Jorku, twierdziło, że Times Square wcale nie jest placem. Czy możemy powiedzieć, iż po przebudowie to miejsce jest dobrze funkcjonującym placem miejskim? Co się zmieniło w tej przestrzeni?
J.H.: Obecnie widoczna jest poprawa jakości i atmosfery tego miejsca. Korzyści są odczuwalne zarówno przez turystów, jak i mieszkańców, pieszych, rowerzystów, przy jednoczesnym zmniejszeniu utrudnień w ruchu. Mamy porównania i statystyki przed i po rekonstrukcji. Z pewnością zmniejszyła się liczba wypadków oraz ilość zanieczyszczeń. Odzyskane zostały przestrzenie dla ludzi, w których pojawiły się meble miejskie, miejsca wypoczynku oraz strefy przeznaczone dla nowych wydarzeń. Projekt Snøhetty jest inspirowany przeszłością Times Square i jego bogatą historią rozrywkową, która wpłynęła na koncepcję i szczegóły opracowania. Dzisiaj ten plac to zintegrowana i wielofunkcyjna przestrzeń publiczna będąca odzwierciedleniem tego, co najlepsze w Nowym Jorku. Poza tym stanowi pewnego rodzaju scenę plenerową dla wydarzeń miejskich i interakcji międzyludzkich.

J.B.: Times Square jest przykładem tego, o czym w świecie architektury i urbanistyki mówi się sporo (miasta dla ludzi, odzyskiwanie przestrzeni, wyrzucanie samochodów z centrów miast). Czy to nowy trend w planowaniu, czy potrzeba społeczna?
J.H.: Według mnie to jest coś więcej niż trend, raczej rodzaj przyszłościowego systemu rozwoju opartego na demokratyzacji, której efektem ma być wspólna korzyść, taka jak na przykład ochrona wspólnej przestrzeni.

J.B.: Świat rozwija się w niesamowitym tempie. Jest to powodem coraz większych potrzeb, wymagań, upodobań i zmian w przestrzeni. Przed jakimi wyzwaniami w związku z tym stoją współcześni architekci?
J.H.: Nasza profesja jest coraz bardziej złożona i skomplikowana. Prowadząc projekt i wyznaczając przed sobą zadania, musimy przewidzieć różne kierunki rozwoju tego procesu. To pociąga za sobą odpowiedzialność za równowagę ekologiczną i zrównoważony rozwój. Dlatego tak ważny jest rozwój nauki oraz zaangażowanie w poszerzanie umiejętności specjalistycznych. Jako architekci musimy być zdolni do poznawania różnych dziedzin i dzielenia się doświadczeniami.

J.B.: Zbliża się ukończenie Centrum Kultury Światowej im. Króla Abdulaziza w Arabii Saudyjskiej projektu Snøhetty. Zaprojektowane dla firmy naftowej Saudi Aramco centrum kulturalne będzie zawierać 100 tys. metrów kwadratowych obiektów kultury, w tym: audytorium, kino, bibliotekę, muzeum, archiwum, przestrzenie wystawiennicze oraz wypoczynkowe. Jaka jest różnica między skalą budynków europejskich a arabskich? I z czego ona wynika?
J.H.: Jest to jeden z obiektów, w którego realizacji uczestniczyłam. Doświadczenie było ekscytujące. Centrum Kultury Światowej to bardzo odważna inicjatywa. Projekt, który dla Snøhetty był z jednej strony dużym wyzwaniem, z drugiej przygodą, umożliwi realizację szerokiego zakresu działań służą- cych lokalnej ludności oraz stanie się kulturalnym punktem orientacyjnym – zarówno na poziomie regionalnym, krajowym, jak i globalnym. Nie dostrzegam jednak zbyt wielu różnic pomiędzy skalą budynków arabskich a europejskich. Wszystko zależy od kontekstu. Pracowaliśmy przy dużych i małych projektach arabskich oraz europejskich, a ich wielkość zależy od zawartego programu wynikającego z potrzeb. Na przykładzie omawianego projektu zakres funkcji jest naprawdę rozległy, natomiast w Królestwie będzie to pierwszy teatr, pierwsze kino, pierwsze muzeum oraz pierwsza opera. W zurbanizowanych tkankach miejskich nie zawsze istnieje wymóg np. rozległego muzeum. Wszystko zależy od potrzeb użytkowników, ich kultury, zwyczajów oraz kontekstu miejsca.

 J.B.: Co oznacza ludzki wymiar w projektowaniu architektury? Czy powinien być ujęty w jego ramach aspekt etyczny, funkcjonalny i socjologiczny?
J.H.: Oczywiście zawsze myślimy o ludzkiej skali przy projektowaniu, o wymiarze etycznym i socjologicznym. Przejawia się to w niesamowitej relacji, która powstaje pomiędzy miejscem, człowiekiem a architekturą. Myślę, że w przypadku budynków o wielkim formacie, takich jak np. Centrum Kultury Światowej, ludzka skala także jest zachowana. Kiedy zbliżymy się do obiektu, zostajemy poddani oddziaływaniu, fizycznie dotykamy użytych materiałów, poruszamy się we wnętrzach i otaczającej przestrzeni, wówczas perspektywa budynku się zmienia, obraz jest czytelny, zdefiniowany i wiarygodny dla użytkownika. Osobiście kocham wielkie powierzchnie, są czymś w rodzaju prezentu przestrzeni dla człowieka, lecz projektowanie ich zawsze powinno sprowadzać się do ludzkiej skali.

J.B.: Budynek w skali ludzkiej, lecz o nieziemskim i kosmicznym kształcie… jest niesamowity.
J.H.: Forma wygląda jak nie z tej ziemi. Myślę, że nie bylibyśmy jednak zdolni do stworzenia takiego obiektu, gdyby nie rozwój nauki i technologii. Jest to jeszcze bardzo młoda dziedzina w projektowaniu.

J.B.: Jak ważna jest forma architektoniczna dla Snøhetty i w jakim kierunku zmierza?
J.H.: To bardzo ważne pytanie. Każdy projekt tworzony przez Snøhettę zmierza do dostosowania się do potrzeb specyficznego i niepowtarzalnego kontekstu miejsca. Odnosi się przede wszystkim do przestrzeni fizycznej, położenia, lokalizacji, poszanowania kultury danej społeczności. Sądzę, że jest to kierunek, który odzwierciedla te specyficzne strony formy budynku i naszą metodologię pracy. Tworzenie kształtu zależy od specyfiki miejsca, kontekstu, terenu, okoliczności, po- łożenia, ludzi zamieszkujących dany obszar. Kierunek, w którym idziemy, często wyznaczają formalne rozwiązania oraz przepisy. To wszystko poddajemy szczegółowej analizie, często koncentrując się na naturalnym krajobrazie. Dlatego projekt również przyczynia się do utworzenia specyficznego stylu i wyglądu. Podobnie jak osobiste portfolio, które posiada swój charakter czy szczególny znak.

J.B.: Z jednej strony pragnienie bliskości natury i wkomponowania budynków w krajobraz… z drugiej strony przyszłość, nowoczesne technologie oraz robotyka. Jakie jest podejście Państwa biura do tych dwóch odrębnych i jednocześnie powiązanych tematów? Tradycja czy nowoczesność?
J.H.: Myślę, że oba pojęcia są jednakowo ważne. Spróbuję wyjaśnić, dlaczego. Kiedy pracujemy w określonym miejscu, zawsze staramy się stosować lokalne materiały, poznawać otaczającą nas przestrzeń. Nowoczesne technologie są także częścią naszego systemu projektowania. Stwarzają nowe możliwości rozwiązań technicznych, przekształceń i rozwoju. Nowoczesność wcale nie musi być odseparowana od tradycji i kultury. Innowacje techniczne w sposobie zapisu idei projektowej pozwalają na osiągnięcie niespotykanego wcześniej poziomu symbiozy i oddziaływania między kulturą, sztuką a inżynierią. Dzięki tej integracji oraz nowoczesnym rozwiązaniom przyczyniamy się do produkcji energii oraz wpływamy na zrównoważony rozwój.

J.B.: „Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w Świecie” – jaki kierunek zmian w projektowaniu świata chciałaby widzieć Snøhetta? I jakie słowa chciałaby Pani przekazać przyszłym pokoleniom architektów?
J.H.: Bądź unikatowy, jedyny w swoim rodzaju i wrażliwy na otoczenie. W zawodzie staraj się żyć w porozumieniu z pracą, własnym „ja” i przekonaniami. A zmiany, które pragnę ujrzeć w Świecie… na pewno większa odpowiedzialność społeczeństwa, równy i sprawiedliwy rozwój, hojność i szczodrość. W związku z widoczną tendencją do prywatyzacji – dostępność miejsc, dbanie o przestrzeń publiczną i wszystkie inne demokratyczne wartości, dzięki którym żyłoby się nam lepiej. Kluczem do sukcesu byłoby też podejmowanie większej ilości działań związanych ze specyfiką zrównoważonego rozwoju. Te wartości architekci powinni promować wraz z ochroną praw człowieka.

Bądź unikatowy, jedyny w swoim rodzaju i wrażliwy na otoczenie. W zawodzie staraj się żyć w porozumieniu z pracą, własnym „ja” i przekonaniami.

fot. Maciej Spiess


Jette Hopp jest członkiem zespołu Snøhetty od blisko 15 lat. Pod jej kierownictwem przeprowadzona została renowacja elektrowni Kjørbo w Oslo, będąca pierwszym na świecie przykładem odnowy budynku w taki sposób, po którym obiekt uzyskał dodatni bilans energetyczny. Inne realizacje zespołu Jette Hopp to między innymi Centrum Kultury Światowej Króla Abdulaziza w Dharhan w Arabii Saudyjskiej, renowacja Times Square czy centrum hotelowe Big Blue w chorwackim Hvar.

Snøhetta – działające globalnie studio architektoniczne zatrudniające 180 osób trzydziestu różnych narodowości, którego biura mieszczą się w Oslo, Nowym Jorku, Innsbrucku i San Francisco. Od samego początku Snøhetta pozostała wierna swemu interdyscyplinarnemu sposobowi myślenia. Dzisiaj stała się znaną na całym świecie praktyką architektury, projektowania wnętrz i designu, a jej znakiem rozpoznawczym jest niezwykła świadomość związku architektury z krajobrazem. Snøhetta odniosła swój największy sukces, wygrywając międzynarodowy konkurs na gmach opery w Oslo. Oficjalne otwarcie nastąpiło w 2008 roku, a rok później realizacja została uznana za najlepszy budynek w Europie, zdobywając Nagrodę im. Miesa van der Rohe 2009.

open