Home Ludzie DAGMARA DOBKOWICZ – SUKCES NA SZPILKACH
DAGMARA DOBKOWICZ – SUKCES NA SZPILKACH
0

DAGMARA DOBKOWICZ – SUKCES NA SZPILKACH

0
0

Co w większym stopniu pozwala osiągnąć sukces? Ciężka praca czy łut szczęścia? Czy rzeczywiście kobieta w budownictwie na tym samym stanowisku co mężczyzna musi być od niego dwa razy lepsza?

Z Dagmarą Dobkowicz, Dyrektor operacyjnym Hauraton Polska, rozmawiał Marcin Ozon.

Marcin Ozon: Co Pani zdaniem w większym stopniu prowadzi do sukcesu w biznesie – ciężka praca czy łut szczęścia?
Dagmara Dobkowicz: Rozumiem, że rozmawiamy bardziej o sukcesach osobistych niż sukcesach firmy? Moim zdaniem kluczowe jest dobre nastawienie oraz nasza osobowość – pakiet cech, którymi dysponujemy. Na pewno pomaga determinacja, koncentracja na celu, szybkie działanie, ale jednocześnie dyscyplina, ciągłe dążenie do rozwoju, analityczny umysł, umiejętne zarządzanie czasem, umiejętność podejmowania ryzyka i podnoszenia się po porażkach. Do tego jednak też przydaje się jakiś splot okoliczności, pojawiająca się okazja, którą potrafimy dostrzec i wykorzystać. Ciężka praca to dla mnie trochę dyskusyjne sformułowanie – bo to by oznaczało, że praca przychodzi mi z trudem. Wolę używać sformułowania, że pracuję z dużym zaangażowaniem, że wkładam w to dużo energii, ale jednocześnie czerpię z tego sporo radości. Być może to jest właśnie ten klucz do sukcesu – czerpać radość z tego, co się robi.

M.O.: Jak wyglądała Pani droga zawodowa w Hauraton Polska?
D.D.: Trafiłam do firmy zaraz po studiach, nie miałam wykształcenia technicznego, branża budowlana, zresztą jak każda inna, była dla mnie całkiem obca. Wtedy była to mała firma, licząca parę osób, ale dzięki temu poznawałam firmę od każdej możliwej strony, rozwijałam się razem z nią. Musiałam się sporo nauczyć o branży, o produktach, które oferujemy, o tym, jak funkcjonuje firma na każdej płaszczyźnie. Przechodziłam przez wiele stanowisk – zajmowałam się administracją, marketingiem, doradztwem technicznym, logistyką, częściowo księgowością, tematyką związaną ze sprzedażą i logistyką, w końcu również zagadnieniami personalnymi: rekrutacją, zarządzaniem ludźmi. To doprowadziło mnie do obecnego stanowiska: dyrektor operacyjny. Myślę, że jest to konsekwencja i zasługa tego, co robiłam przez te wszystkie lata i w jaki sposób to robiłam.

M.O.: Mówi się, że kobieta w budownictwie na tym samym stanowisku musi być dwa razy lepsza niż mężczyzna. Czy to rzeczywiście prawda?
D.D.: Słyszałam sporo takich opinii. Z mojej perspektywy to tak nie wygląda. Pamiętam co prawda kilka takich sytuacji, w których klient, zaraz po tym, jak się przedstawiłam, pytał czy mogę przełączyć do jakiegoś mężczyzny, „ponieważ ma pytanie techniczne…”, ale szybko byłam w stanie przekonać go do rozmowy ze mną. Często zdarzało się nawet, że po paru takich rozmowach tytułował mnie „Pani inżynier”, chociaż nie posiadam takiego tytułu. Wystarczyło jednak, że byłam tak samo kompetentna jak moi koledzy, nie musiałam być dwa razy lepsza. Być może jednak takie spostrzeżenia wynikają również z tego, że nigdy nie byłam w firmie na identycznym stanowisku jak jakiś mężczyzna, więc nie mogę się tak naprawdę porównać. Zawsze to było trochę inne stanowisko, inny zakres odpowiedzialności.

M.O.: Interesuje się Pani psychologią. Czy wiedza z tego zakresu ma jakiś wpływ na Pani pracę?
D.D.: Tak, na pewno. Przydaje się nie tylko w kontekście zarządzania ludźmi, ale również w kontakcie z klientem. Dzięki temu jestem w stanie lepiej rozumieć ludzi, zrozumieć ich zachowania, poznać motywy działania, potrzeby, sposoby myślenia i widzenia świata, lepiej się z nimi komunikować. Dzięki temu mogę być również bardziej efektywna, co jest dla mnie bardzo ważne. Często spotykam się niestety z opiniami, że ktoś, kto ma wiedzę z zakresu psychologii, może ją wykorzystywać do manipulowania ludźmi, do wykorzystywania ich słabości… Uważam, że to krzywdząca opinia – każdą wiedzę można wykorzystać w dobry i zły sposób – wszystko zależy od intencji. Ostatnio usłyszałam komplement, mam nadzieję, że jego autor nie obrazi się, jeśli go zacytuję: „Masz umiejętność czytania ludzi, rozpoznawania charakterów, myśli, nastrojów” – to jedna z najfajniejszych i najbardziej wzruszających rzeczy, jakie usłyszałam, a myślę, że jeśli faktycznie tak jest – to właśnie dzięki temu, że mam trochę wiedzy z zakresu psychologii.

M.O.: Co jest dla Pani największym wyzwaniem w pracy, a co Pani lubi w niej najbardziej?
D.D.: Sporo było tych wyzwań, mniejszych i większych. Obecnie największym wyzwaniem jest dla mnie praca nad sobą, nad zmianą własnych nawyków, przyzwyczajeń, sposobów myślenia czy stylu komunikacji. Co lubię najbardziej? Oprócz pracy z ludźmi najbardziej lubię przyglądać się procesom, procedurom, doskonalić je, rozwiązywać jakieś nowe, niecodzienne zagadnienia, koordynować wdrażanie zmian lub nowych produktów. Lubię zadania, które są wielowątkowe, wymagają spojrzenia na całość i rozebrania tego na czynniki pierwsze, a później poukładania w taki sposób, żeby osiągnąć najlepszy możliwy efekt.

„Kobieca strona Hauraton 2018 to trzecia edycja kalendarza z portretami naszych koleżanek, które współtworzą zespół HAURATON Polska. Pierwsze edycje miały za cel przedstawić pracujące u nas kobiety, anonimowe za słuchawką telefonu czy stopką maila. W tym roku chcemy pokazać i podkreślić, że realna obecność i wizerunek kobiet w branży budowlanej odbiega od standardowych wyobrażeń. Kobieca intuicja, profesjonalizm oraz ambicja pozwalają mierzyć się z wyzwaniami w życiu prywatnym i zawodowym. To wartość i siła, która powoduje, że potrzebujemy je mieć w zespole.” –  Maciej Siecla, Prezes Zarządu Hauraton Polska

 

open